W ZWIĄZKU

Rzadko opowiadamy o sobie

Na imię mam Urszula, urodziłam się w roku 1997, mieszkam w niewielkim mieście i uważam, że strona wzwiazku.co.pl to strona dla frustratów.

Do podstawówki chodziłam u mnie w niewielkim mieście, były to bardzo fajne dla mnie lata. Do szkoły miałam 10 min pieszo, zawsze chodziłam pieszo, czasem tata mnie podwoził. To były lata 2004-2010. Po lekcjach gdy podoga pozwalała wychodziłam na podwórko, bawałam się w koleżankami, czasem chodziłam do koleżanek do domu, często koleżanki mnie odwiedzały w domu.

Gimnazjum miałam w tym samym budynku, więc kolejny etap edukacji także odbył się w tych samych warunkach, tylko na innych piętrach. To były lata 2010-2014. W zasadzie klasa była w 80% w takim samym składzie co w podstawówce. Zawiązywały się między nami pierwsze sympatie. Na lekcjach WDŻ była mowa o pierwszych uczuciach, budowie narządów żeńskich i męskich. Pani pokazywała rysunki i fotografie. Pamiętam, była mowa, aby okazywać drugiej osobie szacunek, mówiono nam, że chłopcy inaczej dojrzewają i mają inne priorytety w zyciu niż dziewczęta.
Do liceum musiałam dojeżdżać autobusem 25 minut. Pamiętam, aby dojechać na 8:00, musiałam w autobus wsiąść o 7:10 i o 7:35 wysiadałam 5 minut pieszo od szkoły. W liceum spotkałam się w tej samej klasie z trzema koleżankami z gimnazjum i dwoma kolegami. Trzymaliśmy się razem. Teraz w liceum jakoś bliżej mi było do tych kolegów, których w gimnazjum nie dostrzegałam. Zawsze spotykalismy się w autobusie w drodze do szkoły i zawsze wracaliśmy tym samym autobusem. Jeśli jedno z nas chciało coś załatwić, np. pójśc do sklepu papierniczego lub galerii, to w zasadzie prawie zawsze chodziliśmy do tego sklepu w piątke. Do domu wracaliśmy wtedy późniejszym autobusem. W drugiej klasie do naszej piątki dołączyły się 2 dziewczyny i 4 kolegów więc drużyna liczyła już 11 osób, często spędzaliśmy czas po szkole w takim gronie, lub bez kogoś z nas. Na zebraniu rodziców nasi rodzice się poznali, matka koleżanki, powiedziała do mojej matki, że się przyjaźnimy, pomagamy sobie w lekcjach i jakby co, to ona nie ma nic przeciwko, abym czasem przenocowała. Mają duży dom. Zresztą my też mamy duży dom i czasem koleżanki, nawet dwie naraz przyjeżdżały do mnie w piątek, nocowały u mnie i w sobotę wracały do domu, szczególnie zimą, kiedy wcześnie zaczęlo się robić ciemno. Jednak zmiana czasu jaka obowiązuje w Polsce jest głupim pomysłem. Zimą cofamy zegarki, dzień staje się krótszy wcześnie się robi ciemno, a lekcje kończą się o 13:00 o 14:00.

Pamiętam lekcje WDŻ w liceum. Mieliśmy bardzo fajną nauczycielkę i nauczyciela. Mówiliśmy na lekcjach o cyklu płodności, szacunku wobec cielesności i trosce o ludzkie ciało. Mówiono nam, że oddzielenie seksualności od miłości i sympatii prowadzi do zaburzeń i pozbawia życie erotyczne przyjemności i satysfakcji. Właśnie w drugiej klasie podobałam się koledze, ale on mi nie bardzo się podobał. Chciał ciągle spędzać ze mną czas. Kilka razy odwiedził mnie w domu, ja u niego też kilka razy byłam. Często w piątki po lekcjach w naszym gronie 11 osób organizowaliśmy imprezki domowe, czasem kogoś nie było. Moi rodzice nie mieli nic przeciwko, abym zapraszała kolegów i koleżanki, dom jest duży i wszyscy się mieściliśmy, miejscowi po imprezce szli do siebie do domu, każdy kogoś zamiejscowego przenocował. Zawsze uważaliśmy, aby nie przegiąć z hałasem, aby nikt nie miał nic przeciwko temu.

Pamiętam, podczas jednej z imprez, a w zasadzie już po imprezie Tomek i ja spaliśmy na kanapie w ubraniach wtuleni w siebie. W nocy Tomek przebudził się i całował mnie, można powiedzieć, że to była moja pierwsza seksualna przygoda. W ubraniach byliśmy, nie rozbieralismy się. Rano wszystko było, tak jakby się nic nie wydarzyło. To była jesień i zima w 2014 roku i wiosna 2015. Takie imprezy u kogoś z nas odbywały się raz, czasem dwa razy w miesiącu.
Mniej więcej po roku właśnie z Tomkiem zrobiłam to pierwszy raz. Tomek ma u siebie w pokoju łóżko na którym śpi na codzień i taki rozkładany fotel, że można na nim spać. Tomek spał w t-shircie i majtkach, a ja w jego t-shircie, bo nie spodziewałam się, że będe u niego nocować i nic nie wzięłam do spania. Całośc trwała około godziny.
Po śniadaniu przesiedzieliśmy wtuleni w siebie i oglądaliśmy telewizję. Od czasu do czasu odwiedzałam Tomka, gdy miał pustą chatę. Spanie z kimś w łóżku jest trudne, ponieważ jesli on się ruszy, to ja się budzę i odwrotnie, noc jest nie przespana. Niestety nasze drogi się rozeszły. Dostałam się na studia 60 km od domu, teoretycznie mogłam dojeżdżać, ale ponieważ były na to pieniądze, to wynajęłam kawalerkę na spółkę z koleżanką i mieszkałysmy razem. Na pierwszym roku studiów jak to na studiach, dużo nauki, inny styl, inne obyczaje. Wykłady, ćwiczenia, zaliczenia. Po pierwszym semestrze, poznałam kilku fajnych kolegów, z którymi od czasu do czasu się poszłam, a to do kina, a to na kawę, ale jednak zdecydowaną większość czasu uczyłam się. Z jednym zaiskrzyło i spotykalismy się częściej przez ponad rok. Razem uczyliśmy się i przygotowywaliśmy do ćwiczeń. Na czas wakacji rozstaliśmy się, ale po wakacjach znowu się spotkaliśmy, koleżanka się wyprowadziła, więc od czasu do czasu pomieszkiwał ze mną. Jego rodzice potrzebowali pieniędzy, więc sprzedali większe mieszkanie i kupili mniejsze, było tam dla niego miejsce, ale nie miał tam takiego komfortu jak w dużym mieszkaniu, więc partycypował w kosztach i mieszkał u mnie. Mieszkaliśmy razem, ale spaliśmy osobno. Mieliśmy podział obowiązków, on co tydzień sprzątał, zamiatał, robił moje i swoje pranie, robił śniadania. Po skończeniu studiów chciałam znaleźc jakąś pracę, ale nie udało się. Zrobiłam więc stronę internetową i udało się, z reklam i sponsorów których udało się pozyskać da się wyżyć i jeszcze trochę zaoszczędzić. Cały czas mieszkamy razem. On otworzył sklep internetowy. Towary jakoś się sprzedają i nie jest żle.



wciśnij: jeśli uważasz, że dane osobowe są interesujące. W przeciwnym przypadku nie wciskaj.

STRONA W BUDOWIE
ZAPRASZAMY WKRÓTCE
zbieramy materiały